Po obżarstwie u rodziców (mama zauważyła, że jem więcej niż zwykle) znów weszłam na drogę diety i co ciekawe, zaczęłam ćwiczyć przysiady, ot tak z dnia na dzień, mam zakwasy ale jestem  siebie zadowolona^^ Dziś mija 2 dzień diety bananowej >tutaj opis< jest w niej wszystko, co kocham jeść, jest słodka, chodzę głodna ale dzięki temu na „posłek” jest pyszny, docenia się jego smak, je się w skupieniu i z radością, zwykłe jabłko wywołało uśmiech, delektowałam się jego słodkim smakiem jak w reklamie;p Było trudno, gdy znajomi jedli przy mnie śniadania i słodycze ale za to jest satysfakcja:) żal mi zepsóć bilns równy z menu diety ale powinnam zjeść resztę maślanki bo od jutra dieta cytrusowa (owoce już kupione, przeleżały w lodówce już swoje planowałam cytrusową ale banany miały krótszy termin leżalności). Wakacje coraz bliżej, coraz częściej cieplejsze dni, muszę działać TERAZ, żeby nie płakać później… nasłuchałam sie też niedawno rozważań na temat mojego braku biustu – wniosek jeden, jak najszybciej schudnąć i zacząć brać tabletki na biust… mam mało czasu, znajomi muszą mnie widzieć „w trakcie” aby nie doznali szoku. Trzeba o siebie zadbać, zewnętrznie i intelektualnie, muszę być w czymś Dobra, nawet Bardzo dobra, pogłębić swoje zainteresowania. Marzę o Kimś na poziomie (inteligęcja, dbłość o wygląd, zasady)  z ambicjami, jak wiadomo podobieństwa się przyciągają, więc jeśli chcę być wymagająca to sama muszę osiągnąć pewien poziom. Miałam chudnąć… ale to mnie nie uszczęśliwi samo w sobie, perfekcja to więcej niż wygląd to też charakter i styl życia. Widziałam swój ieał w komunikacji miejskiej…. miałam szansę go poznać, poskąpiłam uśmiechu – zniknął. Chciałabym go jeszcze spotkać i poznać bliżej… Jestem wyjątkową szczęściarą – mam cuda na wyciągnięcie ręki ale albo nie łapię albo złapię i wypuszczam przez swoją głupotę… zawsze wszystko zjebię… chciałabym złapać szczęście i…. mieć… trzymać… nigdy nie wypuścić…  zieniam szablon bloga na bardziej pasujący do nowych celów.

Bilans kilku dni:
Dieta:
wtorek 10maja
śniadanie
kawa (łyżeczka fusiastej) z syropem filiżanka
herbata z. z miodem kubek
4 sucharki
II śniadanie duży jogurt Zott
obiad
3 jajka na twardo
podwieczorek
2 szaszłyki (żeby w badaniach krwi nie wyszło, że się odchudzam)
herbata
kolacja
1 grejpfrut
herbata z miodem
orzechy włoskie

środa 11maja
do ok 12:00 nic (badania)
obiad
sucha bułka
kefir kościan zwykły duży
podwieczorek
koktajl witaminowy
herbata z miodem
kilka sucharków
później sok Pycholandia (upał mnie zmusił)
obiadokolacja
mizeria
ziemniaki z boczkiem (witaj, domu!)
kawałek wątróbki
podjadanie
rodzynki, mleko w proszku, miód, maślanka

[żarcie]


15maja niedziela

śniadanie
kanapka z sesrem ze szczypiorkiem + herbata +miód
dieta
kubek herbaty z łyżeczką miodu + sucharek bez cukru } razy 5

16maja poniedziałek

śniadanie
2 wątróbki +sucharek+miód+witaminy
II śniadanie
sucharek
obiad
1/3 maślanki
podwieczorek
banan+herbata (bez miodu)
kolacja
herbata+miód+pół cytryny+1 orzech włoski+witainy
Ćwiczenia: przysiady 40+40=80!!!

17maja wtorek

na śniadanie, obiad i kolacja
musli (łyżka płatków owsianych, pół banana, łyżeczka miodu, ok 200ml maślanki)
na II śniadanie i podwieczorek
jabłko
+herbaty bez miodu
Ćwiczenia: przysiady 30+30=60

18maja środa
jak wczoraj
+reszta maślanki 2/3 litra :(
Ćwiczenia: przysiady 40+ [dopiszę]