Popadam w skrajności, trzymam ścisłą dietę albo obżeram się do upadłego – wystarczy pretekst… Najchętniej sięgam po słodycze za co płacę coraz częstszym bólem zęba (w tym tygodniu idę na tortury…)
Od jutra Dieta Baletnicy. Trwa 10 dni, obiecuje utratę ok 10 kg i jest wystarczająco ekstremalna i dziwna abym zechciała jej spróbować:)
Jadłospis:

1, 2 -Pierwsze dwa dni pijemy tylko wodę lub kawę bez cukru, możliwe jest dodanie mleka ale beztłuszczowego.

3, 4 -Kolejne dwa dni jemy tylko serek biały, serek wiejski, jogurt naturalny, homo naturalny

5, 6 -Następnie możemy zjeść ziemniaczki w mundurkach, też przez 2 dni.

7, 8 -2 dni kolejne jemy tylko białe gotowane chude mięso

9, 10 -Na koniec 2 dni jemu tylko warzywa. (przede wszystkim zielone, sałata, ogórek, brokuły)

Sprawdziłam swoją wytrzymałość – umiem przeżyć dzień na kawie-herbacie ze słodzikiem. Wyżuliłam od rodziców garnek do gotowania ziemniaków. Zastanawiam sięjeszcze tylko, co zrobię z jajkami w lodówce (może to przejdzie zamiast mięsa…?) Ta dieta nasówa mi 2 poważne dylematy…

- czy można pić kawę w inne dni niż 1 i 2?

- czy trzymać się swojego limitu 500kcal?

Rozpisuję też ćwiczenia (płaski brzuch, prosty kręgosłup i chude uda)

codziennie: wymachy rękoma, mostek, rozciąganie i prostowanie się maxymalnie często

1 – 20 brzuszków, 10 przysiadów,

2 -  40 brzuszków, 10 skośnych, 15 przysiadów,

3. – 60 brzuszków, 15 skośnych, 20 przysiadów,

5. – 80 brzuszków, 20 skośnych, 20 przysiadów,

6. – 100 brzuszków, 20 skośnych, 30 przysiadów,

7.- 120 brzuszków, 25 skośnych, 30 przysiadów,

8. 150 brzuszków, 25 skośnych, 30 przysiadów,

9. 180 brzuszków, 30 skośnych, 40 przysiadów,

10. 200 brzuszków, 30 skośnych, 40 przysiadów,

Waga z dziś 46,4kg