Nabawiłam się chyba zaburzeń odrzywiania… objadanie się tłumaczyłam sobie nadrabianiem „zaległości” z dietowania i potrzebą odrzywienia uczącego się do egzaminów mózgu. Wczoraj uświadomiłam sobie, że żrąc (głównie słodycze, ciastka i inne śmieci)
próbuję się odstresować i pocieszyć (chwila przyjemności i usprawiedliwienie dla nie robienia niczego bo jedzenie jest ważne). Przed każdym egzaminem kupowałam jakieś słodycze i je jadłam.
Uczyłam się, zniechęcona i zdenerwowana, że nie dam rady, że niezdam – wtedy szykowałam sobie jedzenie (lub szłam na zakupy).
Po najedzeniu się przez chwile czułam się spokojniej i szczęśliwiej ale zaraz potem stawałam się senna i nie wiedziałam, co czytam – nauka się kończyła…
Czasem wybierałam się do marketu na drugim końcu miasta – marnując czas i siły na targanie zakupów (zamiast na naukę), wmawiałam sobie, że to na dłużej… zjadałam większość w ten sam dzień. Obżeranie się często nie jest spowodowane głodem, mylę zdenerowowanie z chęcią jedzenia.

Anglojęzycznej nazwie binge eating disorder (BED) odpowiadają takie polskie
określenia, jak: zespół gwałtownego objadania się czy zespół kompulsywnego jedzenia.
Zaburzenie to opisywano już w latach 50., kiedy spośród ludzi otyłych poszukujących
leczenia wyodrębniono osoby napadowo objadające się, które nie stosowały jednak
żadnych metod pozbycia się zjedzonego pokarmu [1]. Według klasyfikacji zaburzeń
psychicznych DSM-IV (APA, 1994) istotą tego zaburzenia jest utrata kontroli nad
ilością spożywanych pokarmów oraz brak obecności zachowań kompensacyjnych,
takich jak np. prowokowanie wymiotów czy przeczyszczanie się. BED łączy objawy
charakterystyczne dla uzależnienia oraz żarłoczności psychicznej

Nie zdałam 2 poprawek, zmarnowałam dużo pieniędzy na śmieciowe jedzenie (liczyłam, mniej więcej 80zł w ostatnim tygodniu)
Miałam 1 dzień mobilizacji, kupiłam notesik na pamiętnik odchudzania, zmierzyłam się i zapisałam w notesiku, pierwszego dnia zjadłam 370kcal, następne 3 zaczynałam z dobrymi chęciami, a kończyłam porażką… od wczoraj ćwiczę brzuszki 20+20/dzień.

Objadam się mimo, że skutkiem tego jest wywalenie brzucha i duszności – szkodzę sobie nie umiem nad tym zapanować, matka zauważyła tą dziwną żarłoczność – radzi jedzenie częściej, a po mniej, szkodzi wypełniając (razem z ojcem) lodówkę moimi ulubionymi rzeczami i naiwnie wierzą, że ja mam umiar i nie zerzre wszystkiego na raz, nie docierają do nich takie terminy jak „nie mogę nad tym zapanować” i „jestem słaba nie umiem powiedzieć sobie nie”. Bo przecież to niemożliwe, żeby moja inteligentna i rozsądna DOROSŁA córeczka zachowywała się tak nieracjonalnie.
Miało być krótko o tym, że chyba mam BED i to jest powodem moich ostatnich problemów…