Raz się odchudzałam raz nie… ostatecznie odwróciłam kota ogonem i zaczęłam realizacje swoich celów od końca czyl od ukobiecenia sylwetki… stał się cud. Mój biust awansował z rozmiaru 32/34 (zależnie od wagi ale ogólnie deska, mniejsza niż A) na rozmiar A. W chwili obecnej już stanik A jest mi trochę ciasny, a B jeszcze za duży. To stało się w miesiąc. Próbowałam tabletek antykoncepcyjnych, ziółek z Allegro, tabletek sojowych na menopauze (nie śmiejcie się… byłam zdesperowana) Pomogła mi szyszka chmielu i być może też kozieradka. Zdiagnozowałam u siebie niedobór estrogenów, który uzupełniają wspomniane ziółka, zapewne moje braki są tak duże jak szybkie efekty mojej kuracji. Ponad to jem dużo nabiału (jak zwykle zresztą..). Przytyłam ok 1 kg, przestaje akceptować swó brzuch ale jednocześnie nie chce tracić / zatrzymywać wzrostu piersi. Marzenia o krótkich spodenkach też nie znikły, zwłaszcz gdy widzę dziewczyny o normalnych nogach w spodenkach… nie wiem, czego chcę…
Zawsze zastanawiało mnie, dlaczego odchudzające Japonki po utracie kg nie dość, że nie gubią cycków to mają o kilka cm więcej w tym obwodzie… Nadal nie wiem, co oe robią ale wiem, co ja powinam robić – kontynuować…




194bw.jpg
 



187rl.jpg
 



188zh.jpg
 



189cu.jpg
 



190gn.jpg
 



192ta.jpg