Wczoraj zrobiłam 30 brzuszków i 20 przysiadów. Te drugie robiło mi się zadziwiająco miło ale musiałam skończyć bo mi strasznie chrupało w kolanach, nie wiem, czemu… Położyłam się ok godz 1:00, wstawałam po 4:00, funkcjonowałam, trochę beznamiętnie ale sprawnie.

Dietę dziś zlałam…
początek był dobry, spakowałam wodę, sok warzywny i gotowane warzywa (fasolka, brukselka, mieszanka na patelnię). Trochę zjadłam w podróży resztę dzielnie targałam ze sobą. Wypiłm sok, warzyw się wstydziłam wyjąć… nie chciałam, żeby ktokolwiek zorientował się, że jestem na diecie… mam dość bystrych znajomych, wolę unikać sugestywnych sytuacjii… Poszłam kupić sobie z nimi coś normalnego do jedzenia, potem jeszcze pączek, potem w domu wszystko, co mi się chciało… porażka…

Zauważyłam, że od tego, jak jem zależy moje funkcjnoanie

dieta, głód i stres = prawie bezsenność bez kawy
ciepły, syty posiłek = natychmiastowa senność i przymulenie, zmęczenie + większy brzuch
większe jedzenie = wizyta w wc zaraz po posiłku (bez problemów i bez przeczyszczaczy, nic nie robię oprócz żarcia)
Dlaczego?
Nie chcę być zależna od żarcia….