wymarzone-nogi blog

Twój nowy blog

7 komentarzy

Wypalam się…
nie mogę się zmotywowć już nie tylko do diety ale także do nauki, ogólnie do robienia czegokolwiek konkretnego, wszystko od siebie odsuwam
Zmiana miejsca już nie dodaje energii tylko męczy
Ze zdrowiem gorzej, tym fizycznym też

Weszłam sobie dzisiaj na http://diety.odwazsie.gazeta.pl i zrobiłam diagnozę dietetyczną (trochę zawyżyłam wagę, bo poniżej 50 nie działało (nie myślą o osobach niskich lub za chudych)

Swój wygląd oceniasz poprawnie. Masz świadomość swojej masy ciała. Dbaj o
racjonalne odżywianie. Staraj się każdego dnia dodatkowo ćwiczyć.
Tkanka tłuszczowa gromadzona w rejonie brzucha, także wewnątrz jamy
brzusznej okalając narządy. Ten typ odkładania tkanki tłuszczowej
charakterystyczny jest dla mężczyzn. Generalnie ma niekorzystne
działanie dla zdrowia.

Śniadanie zjadasz o dobrej porze. (do 2 godz po obudzeniu)

Wspaniale!
Po nocnym głodowaniu organizm potrzebuje uzupełnić zasoby glukozy.
Stężenie glukozy we krwi (glikemia) jest najniższa rano. Posiłek
uzupełni niedobory glukozy a Ty z zapałem rozpoczniesz dzień. Co ważne,
łatwiej będzie Ci tez schudnąć. Zgodnie z wynikami badań osoby
niejedzące śniadań ważą więcej. Będziesz pracować wydajniej. Łatwiej
będzie Ci się skoncentrować. 

Jesz prawidłową ilość posiłków. Tak trzymaj.

Brawo! 5 posiłków to idealny wybór. Dopływ energii do organizmu jest
optymalny. Stężenie glukozy nie będzie ulegać nadmiernym wahaniem. Cały
dzień będziesz miała siłę do wyjednaj pracy. Nie będzie doskwierał Ci
nadmierny głód, jednak posiłek będzie dla Ciebie przyjemnością.

Jesz zbyt często.

Nie pijesz wody, ale staraj się pić około 1,5-2 litrów niesłodzonych płynów dziennie. (ale piję cherbatę, nie było w ankicie;p)

Jesz optymalną ilość owoców dziennie. (1-3 diennie)

Jesz optymalna ilość warzyw

To fantastycznie, że nie zapominasz o warzywach. Zalecane jest jednak aby zwiększyć ich ilość

Lubisz nabiał. Jednak jesz go za dużo.
Jesz optymalną ilość produktów zbożowych. 1-3

Czekolada – jest naturalnym antydepresantem. Apetyt na
czekoladę świadczyć może o nastroju depresyjnym
– postaraj znaleźć się
lepszy sposób na poprawienie humoru. Stężenie hormonów szczęścia
zwiększa się pod wpływem ruchu. Tu trafili w dziesiątkę, im podlejszy nastrój tym większa chcica na czekoladę i ogólnie na żarcie, nawet matka zauważyła, że czasem jestem bardziej żarłoczna

Już za 2 lata możesz ważyć: 72 kg Jeśli będziesz mieć złe nawyki żywieniowe może Cię czekać systematyczny wzrost masy ciała.

Proponowana ilustracja:

 

idealna sylwetka - oblicz index bmi

 

14 grudnia 2011
Czuję się lepiej aczkolwiek nie idealnie. Z poprawą zdrowia przyszła „poprawa” wagi: ważę 48kg (49kg w rzeczach!). Postanowiłam wziąć się za siebie od pniedziałku, dziś dopiero środa, a ja już zdążyłam spieprzyć… Brzuch znów mam bardziej wywalony, przy okazji innych badań wyszło, że coś z wątrobą, biorę tabletki ale nie widze poprawy. Kiedyś mówiłam o brzuchu jako takim lekarzowi i… nie zrozumiał problemu (czy jest pani w ciąży?)

—————————————-
3 dni trzymałam jako tako dietę, raz nawet 1 dzień nic nie jadłam (zrobiłam sobie karę za lenistwo) nawet nie czułam specjalnie głodu, nic mnie nie kusiło bo zero to zero, dziwne, że tak łatwo poszło.

Dziś 23 grudnia 2011 ważę 47,5kg naczczo,
nie trzymam diety, na święta sobie odpuszczam, czasem się ważę, żeby sprawdzić, ile będę musiała zrzucić…
Jak wyjadę od rodziców dopiero będę mogła się odchudzać czyli w nowym roku:)

Dziękuję, że mnie odwiedzacie i się martwicie o mnie <3
Podwiedzam Was jak będę miała chwilkę w Święta, dziś już idę spać bo jestem zmęczona (taaa znów mi się pogarsza, męczę się szybko, mam nadzie, że do Sylwestra się wykuruję:) )

P.S Skasuję strażnika marzeń i zrobię blga ze zbiorem diet, które mnie zaciekawiły (był tak jeden wspaniał ale autorka go skasowała:((

Za oknem ciemno,

cichutko puszyste ścielą się płatki.


Niech serca się z sercem podzielą


jak wigilijnym opłatkiem.

Chora:(

5 komentarzy

Dzisiaj waga pokazała 45kg
Muszę przerwać dietę (właściwie to próby odchudzania, chudnięcie i żarcie na przemian) – strasznie podupadłam na zdrowiu przez jedno wychłodzenie, możliwe, że mam zapalenie płuc, męczę się od tygodnia. Jutro lekarz i… nie wiem co dalej nie chcę o tym mysleć. Jem, co chcę, nie mam siły się obżerać więc nie powinnam jakoś strasznie przytyć; odchudzać się też na razie nie będę bo nie chcę być leczona przy okazji na niedowagę. Moja waga jest rzeczą, którą sama się zajmę, gdy już będę miała na to siły. Osoby postronne nie zrozumieją moich motywów i tylko będą irytować.
Jak mi się udało dobrnąć do tych wcześniejszych 44 kg?
pomogły mi chyba 2 rzeczy
- ciągłe picie zielonej gorącej cherbaty 1-l dziennie (nakupowałam różnych smakowych wariantów nawet wafelkową miałam, picie cherbaty mi nie brzydło, było przyjemnością, gorące zapychało żołądek)
- słodzik – niezdrowy, zły itp ale bez niego bym chyba więcej niż 2 dni na diecie nie wytrzymała – nie potrafię funkcjonować bez słodkiego…

Jak wyzdrowieję to dalej będę brnąć do swojego celu, czuję się lepiej, gdy jestem chudsza;)
Jeszcze małe zaprszenie na pewne forum o odchudzaniu, które odwiedzam, miła atmosfeta, różne drogi jeden cel.

__________________________________________________

εïз Czas i cierpliwość zmieniają morwowe liście w jedwabną szatę… εïз

Nie będziemy Ci mydlić oczu, jak szefowie telefonii komórkowych, że jeśli wejdziesz pod adres
http://www.motylkowe.myforum.pl
to wygrasz mercedesa.
Może nie damy Ci mercedesa, ale jesteśmy w stanie zagwarantować, że Z NAMI SCHUDNIESZ!
Inaczej – zwrot pieniędzy

UWAGA!
Operator nie pokrywa kosztów środków odchudzających!

A teraz na poważnie.
Wchodzisz na nasze forum, zostawiasz grzecznie posty i NIE PRÓBUJ WZYWAĆ FBI!
Obserwujemy Cię:)

Liczby, dużo liczb

2 komentarzy
Dieta znów poszła się bujać bo byłam u rodziców, bo chłopak niespodziewanie zaczął zabierać mnie do kawiarni i restauracji…
Po prawdziwej gorącej czekoladzie (nie żadnym kakao) i pizzy czułam się na drugi dzień źle, miałam problemy trawienne, brzuch mnie bolał. Mimo to następny dzień pozwoliłam sobie kupić słodycze, jogurty i bułki. Przez niego żarłam tysiące kcal mieszcząc się w swoim limicie 5zł/dziennie na jedzenie. Potem jakoś nie mogłam się przestawić na dietę,wydałam ok 30 zł na żarcie,

dopiero wczoraj się wzięłam za siebie

mleko 0,5%
jogurt
płaska łyżeczka miodu
suma 354kcal
rower 30+30min
wydane na żarcie 0zł

Dziś już gorzej, udało mi się odwiedzić ciotkę i nie nażreć więcej niż musiałam (2 pyzy + jogurt = 288kcal). Naściemniałam, że najadłam się w barze mlecznym. Stanełoby na poniżej 500kcal ale… jadąc autobusem miałam drobny wypadek – przy hamowaniu poleciałam na środek, szok. Nigdy nie siadajcie z tyuł na środku – to miejsce powinno mieć pasy bezpieczeństwa. Stres i strach to wymówka… będzie ok 1200kcal. W 5 zł się zmieściłam. Zaczęłam znów stosować spalacz Eveline – o ile kiedyś mnie pażył teraz prawie go nie czyję:( Dziś miałam jakiś „motorek” rano – wzięłam się za sprzątanie i zmierzyłam

Część mierzona – Idealne -Moje dziśmoje wcześniejsze
biust                              85             85                      ?                       
rozmiar biustu                          33                32-34                     
biodra                            87          82,5                   ?                         
talia                               61            62-8                70-6                     
udo                               47,5          45                    49                        
nad kolanem                --            33,5                 36                       
kolano                            34            32                   35                       
pod kolanem                            28                      ?                
łydka                             32              –                                        
kostka                         19,5          18,5                   ?                
nadgarstek                                14,5                   ?                 

Nie mogę znaleźć starych wymiarów wszystkich,
w talii straciłam tylko 4 cm bo 62 to miara na wdechu i w ścisku a stare 76 to przybliżona miara
mierzenie w staniku czyli biust za mały (będę musiała go podbudować pigułkami antykoncepcyjnymi znowu…)
wymiary stare wzięłam z czasów, gdy miałam 48-9kg czyli tak jakby wymiary startowe
Nie umiem się mierzyć:( pod biustem chyba 72.5cm
Tabelka pocieszająca ale mało realna, wszystko poprzybliżane:(

Dnia 20 paź zważyłam się naczczo 44,0kg
Mam nadzieję, że nie zaprzepaściłam tego przez późniejsze obżarstwo…
chciałabym zobaczyć 42…
albo chociaż 43kg w poniedziałek naczczo…

Zakładając, że nadal ważę 44kg i bedę się ruszać jak obecnie to 3 listopada będę miała 43kg (mało prawdopodobne… )
czyli zauważę schudnięcie ud na spodniach (już raz do tego doszłam:) ) Zaważcie, że im mniej kg tym wolniejszy spadek…

Day Weight Calories Used Your Calorie Deficit
11/03/2011 43.11 1636.29 1136.29
11/10/2011 42.09 1622.2 1122.2
11/17/2011 41.07 1608.29 1108.29
11/24/2011 40.07 1594.56 1094.56
12/01/2011 39.09 1580.99 1080.99

Dieta 5/500

5 komentarzy

Wstyd mi opisywać przebieg diety baletnicy… zawsze się złmałam i nażarłam mimi tego, że przepełniona czułam się strasznie i miałam duszności, bywałam u rodziców, gdzie też się przeżerałam. Nic nie schudłam. W piątek zważyłam się w ciągu dnia i było…. 47,5kg! Przeraziło mnie to, mimo, że waga-nie-naczczo może kłamać. Nie mogłam się należycie zwarzyć bo waga u mnie w domu stoi w pokoju, gdzie ciągle chodzą i widzą inni domownicy – nie chcę żeby np matka widziała ile ważę i rozpoczęła swoją gadaninę…
Wymyśliłam nowy sposób na dietę – do limitu 500kcal dołożyłam limit pieniężny 5zł dziennie przeznaczyć na jedzenie, można mniej ale nie więcej! Za 5zł sobie krzywdy nie zrobię, chyba, że kupiłabym litr oleju, słoik masła orzechowego, kilo płatków lub 10 bułek… nawet gdybym tak zwariowała to raczej nie dałabym rady tego w 1 dzień zjeść;p
Zamiast zżerać pieniądze odłóż i kup sobie coś fajnego i trwałego w każdym tygodniu
.
Za tyle ile wydałabyś na zbędne żarcie bez żadnej diety.
Ja traciłam średnio kilkanaście zł/dziennie. Wydałam 100zł – na pasek, szalik i torebkę (ta ostatnia jest wspaniała i piękna!).
Po bluzkach widzę, że chudnę, szczególnie po takiej jednej, którą kupiłam w piątek i okazała się przyciasnawa (wzięłam xs), teraz leży ładniej. Niestety zawartość stanika też troszkę zmalała… Niestety nie widzę kompletnie żadnej zmiany w udach:(, jeansy opinają je tak samo… nie podoba mi się to;/ Od niedzieli rower. Rozkład ćwiczeń rozplanowany do poprzedniej diety został tylko planem, totalnie nie idzie mi wyrabianie tych limitów, stanęłam na 40 brzuszkach.
Znowu na diecie poprawiło mi się samopoczucie, mam więcej energii i chęci. Rozchorowałam się (przeziębienie)już z tydzień temu i mimo że nadal jestem chora (wieczorem miewam gorączkę) to czuję się dobrze. Dziwne…
Dzień zaczynam zwykle od kubka kawy ze słodzikiem.
Skrócony bilans:
1 dzień (15paź, sobota) – dla pozorów kupiłam batonik Lion ale nie zjadłam go!, 508kcal
2 dzień – 7zł na żarcie (jogurty i mleko niskotłuszczowe) 352kcal
3 dzień – 2,70zł herbata i woda, 470kcal
4 dzień (wtorek, dziś) 3-4zł na maślankę z biedronki i deser czeko. o małej zawartości tłuszczu „Satino 0,9%”, 495kcal

Jabłka i 1 maślankę przywiozłam od rodziców. Nie mogę się doczekać, kiedy do nich pojadę i się zważę, niestety kołata mi się w głowie myśl, że nie mogę się doczekaś bezkarnego i usprawiedliwionego obżarstwa (bo i tak nie mam szans przy rodzicach się odchudzć, to po co się hamować…?) no i mufinków, na które przepis moja mama chce wypróbować…

Popadam w skrajności, trzymam ścisłą dietę albo obżeram się do upadłego – wystarczy pretekst… Najchętniej sięgam po słodycze za co płacę coraz częstszym bólem zęba (w tym tygodniu idę na tortury…)
Od jutra Dieta Baletnicy. Trwa 10 dni, obiecuje utratę ok 10 kg i jest wystarczająco ekstremalna i dziwna abym zechciała jej spróbować:)
Jadłospis:

1, 2 -Pierwsze dwa dni pijemy tylko wodę lub kawę bez cukru, możliwe jest dodanie mleka ale beztłuszczowego.

3, 4 -Kolejne dwa dni jemy tylko serek biały, serek wiejski, jogurt naturalny, homo naturalny

5, 6 -Następnie możemy zjeść ziemniaczki w mundurkach, też przez 2 dni.

7, 8 -2 dni kolejne jemy tylko białe gotowane chude mięso

9, 10 -Na koniec 2 dni jemu tylko warzywa. (przede wszystkim zielone, sałata, ogórek, brokuły)

Sprawdziłam swoją wytrzymałość – umiem przeżyć dzień na kawie-herbacie ze słodzikiem. Wyżuliłam od rodziców garnek do gotowania ziemniaków. Zastanawiam sięjeszcze tylko, co zrobię z jajkami w lodówce (może to przejdzie zamiast mięsa…?) Ta dieta nasówa mi 2 poważne dylematy…

- czy można pić kawę w inne dni niż 1 i 2?

- czy trzymać się swojego limitu 500kcal?

Rozpisuję też ćwiczenia (płaski brzuch, prosty kręgosłup i chude uda)

codziennie: wymachy rękoma, mostek, rozciąganie i prostowanie się maxymalnie często

1 – 20 brzuszków, 10 przysiadów,

2 -  40 brzuszków, 10 skośnych, 15 przysiadów,

3. – 60 brzuszków, 15 skośnych, 20 przysiadów,

5. – 80 brzuszków, 20 skośnych, 20 przysiadów,

6. – 100 brzuszków, 20 skośnych, 30 przysiadów,

7.- 120 brzuszków, 25 skośnych, 30 przysiadów,

8. 150 brzuszków, 25 skośnych, 30 przysiadów,

9. 180 brzuszków, 30 skośnych, 40 przysiadów,

10. 200 brzuszków, 30 skośnych, 40 przysiadów,

Waga z dziś 46,4kg

Jedzenie nałogiem

5 komentarzy

Dałam sobie dzień luzu, z okazji przyjazdu mamy (i tak nie widziała większości zżartych rzeczy…) i dla ogólnego odstresowania i zapobiegnięcia napadom. W efekcie zaczęły mnie boleć zęby od słodyczy, natomiast żołądek, który chyba już przestawił się na mniejsze ilości jedzenia bardzo mi ciążył gdy się przejadłam, czasem aż mnie brzuch bolał. Uczycie zmęczenia, braku sił i duszności (?) po przejedzeniu. Jednym słowem mój organizm czuje się lepiej na diecie.
Po owym „tłustym piątku” nie mogę się pozbierać i wrócić do diety, na coś się skuszę i leci lawina, nawet dziś gdy byłam tak blisko zmieszczenia się w swoich 500kcal musiałam jeszcze żreć… choć nikt mnie nie zmszał (już wykręcam się bólem zęba, który czasem się odzywa) Wiedziałam, że w stanie przejedzenia będę czuła się źle – faktycznie się męczyłam pomimo to wpieprzałam…
Zachowuję się jak jakiś Anonimowy alkoholik po nieudnej terapii – wiem, jak powinnam postępować ale daję sobie luz, który sprowadza lawinę… dla AA abstynencja, dla mnie dieta. Jedzenie jest moim nałogiem… bo jak inaczej wytłumacyć świadome szkodzenie sobie przez obżarstwo dające pogorszenie samopoczucia i marnowanie pieniędzy?
Dziś wyrażnie, w słońcu zobaczyłam, jakmi się włosy łamą, przy czesaniu dosłownie kruszą się z nich 1-3cm kawałeczki… 
Myślę o jakiś dobrych witaminach…
Mimo wszystko chyba odrobinę schudłam bo mi cycki odobinę zmalały…
Ostatnio lubię się odmóżdżać oglądając My little pony friendship is magic… chyba dziecinnieję…



Ot chciałam sprawdzić, o co chodzi z popularnością kucykowych obrazków i… wciągnęłam się;p
Chciałabym być perfekcyjna ale na razie na chceniu się kończy… no może udało m się trochę zapuścić paznokcie;)

Lepiej

4 komentarzy

Dzień 2

Dieta działa cuda? Czuję się lepiej, mam nadzieję, że to pożegnanie z załamaniem i beznadzieją.
Chcę zmienić szablon bloga, bo ten jest za smutny.
Dziś zjadłam więcej kalorii a bardziej mnie głód męczy niż wczoraj:( Zawiodłam się na Lidlowej wersji deseru czekoladowego z koroną (jakś dziwny smak i nie ma napisanych kcal, nie polecam – oryginał natomiast bardzo aromatyczny i skoncentrowany). Chodziłam głodna po markecie i centrum handlowym ale dałam radę – nie skusiło mnie pieczywo, czekolady, lody ani ciasteczka. Kupiłam jabłko i 2 jogurty dietetyczne, brakuje mi jeszcze czegoś „normalnego” dla zachowania pozorów, że wcale-się-nie-odchudzam. Najgrzej jest wieczorem… Teraz jestem głodna, od ponad godziny szukam thinspiracji zamiast robić to, co powinnam. Myślicie, że niezaspakajany wieczorny głód kiedyś zniknie?

Dieta
banan 114kcal
lidlowy deser budyniowy czekoladowy 216kcal/200g
guma do żucia 7kcal
jabłko (całe 204g) ok. 70kcal
Sma: 407kcal


Ruch:
chodzenie 20min
chodzenie po centrum handlowym ok 30 min

[jutro Was poodwiedzam;*]

Kotek na okładce zeszytu za mało słodki?
Zmiana pamiętnika wirtualnego na realny nie była dobrym pomysłem, miałam
przepisywać bądź robić zdjęcia zeszytu i tu wstawiać ale… oczywście
byłam na to za leniwa.
Ostatnio dzieje się ze mną coś złego, zniechęcenie, irytacja, wypalenie i gapowatość/bezsensowne i bezproduktywne działania.
Poprawa wyglądu i satysfakcja (poczucie bycia lepszą i  z trzymania
diety powinna mi poprawić nastrój… Ponadto bolą mnie zęby i mam dosyć
swoich studiów i niedostateczne umiejętności na ich zmainę….

Bilans diety z dziś:

  • grejpfrut 109kcla
  • deser czekoladowy z koroną 189kcla
  • guma do życia 2 kostki 14kcal
  • suma:312kcal

rower 30min+30min

 Nowa tabelka:


Waga startowa 47,5kg (nie mogłam się naczczo zważyć, tak szcuję)
Aktywność średnia
Planowane 500kcal/dzień
Day Weight Calories Used Your Calorie Deficit
10/03/2011 45.91 1887.93 1387.93
10/10/2011 44.66 1868.55 1368.55
10/17/2011 43.43 1849.45 1349.45
10/24/2011 42.21 1830.6 1330.6
10/31/2011 41.01 1812.02 1312.02
11/07/2011 39.83 1793.7 1293.7

  • 3 października będę ważyła niecałe 46kg, zauważę, że brzuch mi się zmniejszył
  • 10 października będzie już na pewno zauważalny efekt – luźniejsze ubrania (znam to już…)
  • później będzie obserwacja własnego ciała i coraz chudsze uda i talia…

Ogólny plan diety:
max 500kcal
codziennie rower/ćwiczenia
pić wodę
czasem zjeść jajko (odżywcze)
codziennie owoc/warzywo (witaminy, zdrowie i mał kcal)
w wolne dni jeść po trochu co 3 godziny
tuczące/słodkie rzeczy TYLKO dla zachowania pozorów nie-diety i zapobiegania napadom (tylko odobina przyjemności – więcej radości będzie z efektów diety!)

za oszczędność na żarciu – kupić sukienkę
goła kawa/herbata  nie liczy się do bilansu  pić dowoli byle nie jeść!

Wymarzone wymiary:

talia 60cm (jest ok 70 na ściśnięciu i wdechu)
biust B (jest 34 czyli mniej niż A)
udo im chudsze tym lepsze
idealne wymiary dla mojego obecnego wzrostu i wagi

Pier-
si
Biod-
ra
Talia Ra-
mio-
na
Szyja Udo Kola-
no
Łydka Kost-
ka
Dł.
nóg
84,5 86,5 60,5 94,5 31 47 34 32 19,5 81

  • RSS