wymarzone-nogi blog

Twój nowy blog

Wpisy z tagiem: cwiczenia

Przeżyłam poniedziałek, byłam zajęta i nie miałam czasu na myślenie o dacie, nie miałam szczęscia oglądać czczących ten kicz.
Oglądam Czarnego Łabędzia… też chcę dążyć do ideału… z całych sił…
Co z tego, że dziś i wczoraj mogłam sobie niejeść lub prawie nie jeść od rana do późnego popołudnia (poza domem) jak po powrocie dostaję obiad, a po godzinie, połtorej kolacje… i ich zdziwinie, że nie jestem głodna, moje marudzenie, że „tyle” nie zjem… Ile gadania i energii tracę na mówienie „starczy, dosyć, nie zjem więcej, za dużo” przy nakładaniu porcji obiadu, ile razy powtórzę słowo „nie”, żeby rozumiano, że nie chcę kawy, ciastka, batonika… nie, herbaty też nie chcę. Cholera mnie czasem bierze… szczególnie teraz, gdy coś mi proponują między obadem, a kolacją i jakie zdziwienie, że nie jestem głodna (jak sami jedli np o 13:00 to apetyt mają. Mam poczucie, że rodzice uważają, że moja niechęć do jedzenia jest wypaczona, a ja mam poczucie, że im tylko żarcie w głowie… Ale czy nadrabianie małojedzenia poza domem przez prawie cały dzień w 2-3 godziny jest normalny?? Nie. Ze szkoły wracałam o różnych godzinach, nie było problemu, teraz jest bo na najbliższe tygodnie mam zarezerwowany właśnie 1 chory rozkład dnia…
Nie wiem, jak i co mam jeść gdy będę poza domem… pomocy… nieregularne posiłki są złe dla organizmu (nie chce magazynować tłuszczyku na czarną godzinę w udach…) ale też nie mogę normalnie, syto jeść skoro i tak będę musiała cały dzień  „niezjedzone” obiadki nadrobić… Nie chcę tyć:(
Lubię jeść częśto, a po trochu bo szybko się zasycam, dopiero po dłuższym niejedzeniu mogę zjeść więcej ale do pewnego stopnia, a wtedy na dłużej jestem syta; chyba dzięki temu waga stoi w miejscu. Jednak rodziciele jescze się tego nie nauczyli i nauczyć nie chcą bo lekarz na bilansach móiłł, że powinnam przytyć parę kilo, żeby w razie choroby mieć z czego chudnąć (a chorowita jestem) tylko, że mi tak dobrze, lubię siebie chudą (koleżanki mi zazdrościły nie wiedząć o moich wadach), dobrze mi jest z taką wagą.
Właściwie dobrze było… Czytałam na różnych stronach i poradnikach, żę z nóg nie da się z bardzo schudnąć samymi ćwiczeniami… np
Prawdziwym problemem w chudnięciu z konkretnego miejsca na ciele jest
to, że tak naprawdę nie da się tego zrobić bez odchudzenia całego ciała.

W dodatku jak przeliczyłam funty na kochanej thinspiracji to uda jak moje miała dziewczyna przy wadze 51kg, a takie, jak chciałabym mieć przy wadze… 40kg. Szkoda, że nie napisała też wzrostu lub bmi…
Zmieniłam ćwiczenia z powodu chrupania w biodrze (czasem mi coś gdzieś nawali…)

Bilans wczoraj: (porażka, lenistwo)
Ćwiczenia: przysiady 10
Spalacz: Ziaja
Inne: Sudafed 1tbl, nacieranie ręcznikiem ud i kolan (lenistwo…)

Bilans Dziś:
Ćwiczenia:
- rozciąganie nóg by skutecznie robić inne ćwiczenia (nie dosięgam palcy…!)
- mostek 30sekund
- wąż 20x5s niskiego unoszenia nóg i rąk (leżenie na brzuchu) przerwy 1-2s
- niskie unoszenie nóg 20x5s (leżenie na plecach)
Spalacze: Ziaja
Inne: szorstka gąbka, Sudafed 1tabl (jeszcze wygonić katar)

Mumm, kup mi Sudafed jak będziesz w mieście, ponoć pomaga a ja już nie wyrabiam z tymi zatokami:(

[notka ma charakter wyłącznie informacyjny, a informacje zawarte w niej nigdy nie mają
charakteru instruktażowego i absolutnie jako takie nie mogą być
traktowane
]

Ale nie mówiłam, na co jeszcze może pomóc;) Dziś naczytałam się (a co miałam robić w kolejny dzień wygrzewania się i leczenia z kataru…) o skuteczności ECA czyli efedryna (z Tussiceptu), cofeina i aspiryna. Już wyobrźnia wyświetliła mi bajkę, jak z tej trójcy robię miejscowy spalacz tłuszczu i nanoszę go na uda i kolana, i jak cieszę się z efektów. Genialnie unikam skutków negatywnych na wątrobę i zamiast zrzucać kilogramy i narażać się na szereg innych skutków zrzucam dysproporcjonalne centymetry. Po nitce szłam do kłębka i pytałam wujka Google… bajka prysła:(
Tussi już jest na receptę, dostepna tylko jakaś pseudoefedryna, któr jest np substancją czynną leku Sudafed. Co robi e?
- daje power, zwiększa tolerancje wysiłku
- poprawia chumor (jak narkotyk?)
- hamuje apetyt
- przyspiesza przemianę materii i spalanie tłuszczu
- podwyższa temperaturę
- leczy katar, udrażnia zatoki:)
ponoć pseudoe. ma mniejsz skuteczność, nie uszczęśliwia i nie podwyższa temperatury. Skoro już mam mocne przeziębienie to dlaczego miałabym odmówić sobie przetestowania czegoś o podwójnym działaniu…? Strasznie męczą mnie ostatnio ćwiczenia (po 25 brzuszkasz lub przysiadach czuję się, jakbym z 1 km przebiegła, nie mogę złapać tchu) ale one mnie znakomicie rozgrzewają i udrażnia mi się nos. Przydało by się więcej siły… Jeśli Mumm przyniesie mi ten obiecany „prezent” to będę go grzecznie stosować, jak w ulotce, zobaczę, jak  na mnie działa ( na każdego e. i pseudoe. działa inaczej, niektórym szkodzi), a z tym co mi zostanie pobawię się w alchemika…
Doczytałam się, że Ibuprom Zatoki, który brałam wczoraj i przed wczoraj ma pseudoe. ale jakiś skutków nie zauważyłam, może trochę mi pomógł na zatoki i nie mogłam zasnąć (ale czy przez IZ czy przez katar?)
Bilans dnia:
Ćwiczenia:
- przysiady 30+25+15 czyli 70!
- brzuszki 25+25 czyli 50
Miejscowe spalacze tłuszczu: Ziaja
Inne: szorstka gabka masaż

Muszę pomyśleć o jakiś mniej wysiłkowych ćwiczeniach (powolnych, dokładnych, skutecznych…)

Cały dzień zmarnowany na kichanie, smarkanie i leżenie, grzanie się pod kocem. Nie poszłam do dentysty, zdechłabym.

Dziś przeczytałam 1 rozdział do egzaminu.
Właśnie wzięłam kilka względnie komfortowych oddechów przez nos.
Od dziś zaczęłam robienie brzuszków
Takie maleńkie sukcesiki dnia dzisiejszego.

Kiedyś potrafiłam zrobić na wf najwięcej brzuszków w minutę z całej grupy, a nauczyciel(ka) chwalił za dokładność.
Muszę jutro zmierzyć się w brzuchu i w talii. Przy robieniu przysiadów nada się męczę ale już jest lepiej, mięśnie bardziej słuchją, zakwasy znikły. Trzeba zrobić kilka zdjęć swojego problemu…
Thinspiracja na dziś czyli wymarzony brzuch, talia i biodra:




 Blans dnia:
Ćwiczenia:
- przysiady 25+25 czyli 50
- brzuszki 25
Spalacze: Ziaja
Inne: masaż szorstką gąbką

Chora:(

1 komentarz

Za dużo kąbinowałam z blogiem w skutek czego nie działały żadne link. Prawione. Działa. Przeziębiłam się (wycieczka do kościoła w deszczu w niedzielę zrobiła swoje:( gdyby nie marudzenie matki, nie poszłabym…) Już wczoraj coś czułam nie tak a dzisiaj to już totalna maskra, nie dość, że ciągle smarkam to jeszcze gardło boli:( Jutro jestem zpisana do dentysty, jak ja będę oddychać…?
Mimo wszystko walczę o marzenia dalej. Gorący prysznic, masaż ud i kolan szorstką gąbką przed nałożeniem wyszczuplacza. Potem seria przysiadów – robię postępy:) Trzeba pomyśleć nad innymi ćwiczeniami doskonalącymi sylwetkę – coś na garbienie się i brzuszki. Dodam, że na ćwicznia i smarowanie się wyszczuplaczami mam czas tylko wieczorem – ukrywam wszystko przed rodzicami (późnym wieczorem już śpiom) bo nie chcę ich komentarzy, krytyki i wszystkiego, czym mogli by mnie zniechęcić do walki o marzenia.
Ostatnio zaprzestałam innych aktywności niż dążenie do perfekcji. Nie uczę się bo do egzaminu jeszcze czas, nie tworzę niczego bo nie mam weny,  nie spotykam się z kleżankami bo każdy rozlazł się po liceum w swoją stronę, nie spotykam się z chłopakiem bo chwilowo każde z nas siedzi na swoim zadupiu i nam zupełnie nie po drodze do siebie. Prawie doskonałe warunki do samodoskonalenia.
Bians dnia:
Ćwiczenia: przysiady 25! + 20 czyli 45
Spalacze:  Ziaja
Inne: szorstka gąbka masaż


  • RSS