Miałam od wczoraj być na diecie bananowej ale…
31maja wtorek
MUSLI:
łyżka pł ows ok 45 kcal
ok 100ml maslanki biedronka 44kcal
pół banana 57kcal
łyżeczka miodu 39kcal
185kcal
x3=555kcal (zjedzone dziś 2 porcje)
jabłko 69kcal
0,5l soku pomidorowego 100kcal
————
 a pod wieczór… ŻARCIE!

…zjadłam płatki czekoladwe kuleczki (pożegnanie z czekoladą) i lawina poszła… słodzoną cukrem herbatę, kaszkę, ryż i pełno innych bezsensownych kalorii… żałuję, że nie kupiłam zamiast tego  dobrej jakości czekolady/batonika kcal tyle samo, a królewskie pożegnanie byłoby lepsze dla psychiki… była tylko łaciata z Biedronki, nieszczęsne cukierki z masy czekoladopodobnej i kuleczki z wczoraj. Już za późno bo…
Dziś jest 1 czerwca – idealny termin na rozpoczęcie liczenia wszystkiego, co ma mi dać idealną sylwetkę, więc od dziś:

  • Nie jem czekolady!
  • Zero cukru i sztuczności – buzia (ryj) jak pole minowe trzeba to zmienić!

  • Dieta! Tym razem liczę godziny – 3 godziny to „więcej” niż „dieta zaczęta dziś o 8:00 rano”. Większa cyferka to większa motywacja. Postanawiam trzymać dietę do wizyty u rodziców -> 200 godzin (8 dni i 2 godziny). Zasady: jeść co 3 godziny, 1 posiłek max 200kcal (im niej tym lepiej), przekąska max 50-70kcal, codziennie zjeść jakiś owoc/warzywo, oszczędzać miód!

Twój Strażnik Fitnessedit


  • Ćwiczyć! Codziennie się wysilić (przysiady, rozciąganie, rower…)

  • Być silna!!!

  • Utrzymać chudość u rodziców!

Nie będę pisała, że ostatnio mi się nic nie chce, także się uczyć, letarg, obojętność, brak ochoty na cokolwiek, niezadowolenie, żałosny stan odrętwienia… muszę się z tego wyrwać, bo znów będzie bezmyślne żarcie, które nie służy nawet przyjemności… bo w tym stanie byle gówno sprawia, że się poddaje temu, co jest w danej chwili najłatwiejsze zamiast trzymać się swoich postanowień! Idę umyć głowę, poćwiczyć, pójdę na zakupy, może z nudów zrobię jakieś motywujące obrazki, może zacznę fotografować to, co zjem…
Dopiszę dzisiejszy bilans