Za dużo kąbinowałam z blogiem w skutek czego nie działały żadne link. Prawione. Działa. Przeziębiłam się (wycieczka do kościoła w deszczu w niedzielę zrobiła swoje:( gdyby nie marudzenie matki, nie poszłabym…) Już wczoraj coś czułam nie tak a dzisiaj to już totalna maskra, nie dość, że ciągle smarkam to jeszcze gardło boli:( Jutro jestem zpisana do dentysty, jak ja będę oddychać…?
Mimo wszystko walczę o marzenia dalej. Gorący prysznic, masaż ud i kolan szorstką gąbką przed nałożeniem wyszczuplacza. Potem seria przysiadów – robię postępy:) Trzeba pomyśleć nad innymi ćwiczeniami doskonalącymi sylwetkę – coś na garbienie się i brzuszki. Dodam, że na ćwicznia i smarowanie się wyszczuplaczami mam czas tylko wieczorem – ukrywam wszystko przed rodzicami (późnym wieczorem już śpiom) bo nie chcę ich komentarzy, krytyki i wszystkiego, czym mogli by mnie zniechęcić do walki o marzenia.
Ostatnio zaprzestałam innych aktywności niż dążenie do perfekcji. Nie uczę się bo do egzaminu jeszcze czas, nie tworzę niczego bo nie mam weny,  nie spotykam się z kleżankami bo każdy rozlazł się po liceum w swoją stronę, nie spotykam się z chłopakiem bo chwilowo każde z nas siedzi na swoim zadupiu i nam zupełnie nie po drodze do siebie. Prawie doskonałe warunki do samodoskonalenia.
Bians dnia:
Ćwiczenia: przysiady 25! + 20 czyli 45
Spalacze:  Ziaja
Inne: szorstka gąbka masaż