wymarzone-nogi blog

Twój nowy blog

Wpisy z tagiem: skakanka

Ostatnio miałam koszmarnego pecha… okoliczności zmusiły mnie do spędzenia godziny z widokiem na byłego, nic nie załatwiłam, pobłądziłam bo przekręciłam nazwę ulicy, kupione rzeczy okazły się nietrafione (i drogie, bo mój ulubiony sklep zrobił sobie wakacyjną przerwę…), zapmniałam kluczy, na obiad danie niewarte swojej ceny i tuczące, uwierzycie, że to wszystko w jednym dniu…? Dziś zżarcie z ojcem z powodu nieumiejętności oddychania przy skakaniu na skakance (że jestem gówniara bo nie chcę złuchać „cennych rad” i nie chcę próbować ich stosować. Już się cieszyłam, że po 100 skokach nie dostałam zadyszki… Takimi drobnymi kłótniami, drobnymi słowami od dzieciństwa budowali we mnie przekonanie, że co nie zrobię będzie źle, że jestem niedoskonała, że nic nie ptrafię zrobić DOBRZE. A potem zdziwienie i pretensje o pesymizm i o to, że czasem nawet nie próbuję…  -…dostałam 4 ze sprawdzianu. – „Cieszę się ale wiem, że ty zdolna jesteś i mogłabyś dostać 5″ Stały tekst od podstawówki do matury… I co, z tego, że sprawdzian był trudny i jako nielczna dostałam 4…? Po głupim zmywaniu naczyń słyszeć cały wykład, jakby to można robić lepiej, mniej nachlapać i lepiej ułożyć, a potem pretensje, że nic nie chcę robić… Wyrywają po małym piórku ze skrzydeł, to takie delikatne i rozległe w czasie… Nie wiedzą, jak przyczyniają się do wewnętrznego wypalenia… Nieudane związki wyrywają garściami, a potem też, po piórku… Na pocieszenie poszukałam tinspiracji…
wtorek, 2 sierpnia:
46,3kg w ciągu dnia
skakanka 300
brzuszki 20

środa:
skakanka 120
dużo chodzenia

Blians dnia dzisiejszego czwartek:

Waga na czczo: 46,7kg
Skakanka: 300
brzuszki zwykłe:25+25+25+25=100! (edit udało się^^)
Tak dużo brzuszków w ciągu niecałej godziny, jestem w szoku, jak chcę to potrafię… jak będzie 100 to mogę coś zjeść (może mi się odechce jeść od wysiłku, mże jutro mięśnie będą boleć i apetyt popsują…?)

mój ulubiony, idealnie obrazuje to, co mam i co chciałabym mieć…

tu nogi jakieś nie proporcjonalne albo źle fotka zrobiona ale ładna przerwa między udami

ładne uda, strój i włosy

idealne uda i brzuch

Znów…

4 komentarzy

Raz bawiłam się w diety raz obrzerałam, ostatnio jestem często u rodziców i jem, co mam ochotę. Ważę ok 46,3kg na czczo. Siódemkę z tyłu widzę gdy się nażrę lub nałapię wody. U dermatologa byłam, używam jednego specyfiku, bo na drugi chyba mam alergię (albo skóra nadwrażlwa się robi po płynie do mycia twarzy, który miło odświerza) Powalających efektów nie ma. Egzaminy pozdawane. Kręgosłup nadal krzywy, uda obleśne, brzuch wywalony. Ludzie się na mnie gapią, gdy idę muszę to robić wyjątowo dziwnie albo też spódniczka mi się podwija o legginsy, albo coś mi gdzieś wystaje, marszczy się… niezdara w spódniczce – darmwy cyrk. W spodniach widać tłuste uda i brak talii, spódniczka dobrze kłamie…
Zaczęłam skakać na skakance (od 100 do 450 powtórzeń dziennie w seriach po ok 100), czasem zrobię kilka brzuszków (rzadkość). Polecam ruch, od samego skakania schudłam prawie 1 kg (a może udało mi się tym utrzymać efekt którejś krótkiej diety?) Założyłam sobie coś w rodzaju albumu o modzie, gdzie publikuję swoje zdjęcia, miało mnie to motywować do dbania o sylwetkę i promowć talenty, których nie posiadam. Sama moda aż tak mnie nie kręci… Wiecie, co… umiem tak ustawić aparat i ustawić się, że sylwetka wychodzi ładnie, na moment wciągnąć brzuch i wyprężyć się, a uda zakryć odzieniem bądź uciąć. Do tego troszkę Photoshopa. Efekt – więcej czasu spędzonego przy komputerze zmiast np na ćwiczeniach… Wirtualnie jestem znośna, w realu straszę… Zamiast działać chodzę i myślę. I klnę. Czuję się z sobą źle… Idę poskakać i zobaczyć, co u Was…


  • RSS