Od przedwczoraj ciągle w biegu stresie i nerwach, nagle spadło mi na łeb coś, o czym zapomniałam lub poprostu nie chciałam pamiętać… a przed zaśnięciem płacz za Nim, przychodzi samo w trudniejszych chwilach… było rano widać… Już mogę trochę odetchnąć i czekać na wynik. Pozostaje  „tylko” panować nad bierzacym materiałem, newsami  i kserówksmi oraz uczyć się do poprawki. Nie biegałam, nie ćwiczyłam (ale ćwiczę hula-hop, dziś było dużo łażenia po mieście, podróz także z bagażem). Jestem w Mieście Edukacyjnym, wolna od rodzicielskiej opiekuńczości. Niestety dziś odwiedziłam kogoś, kogo nie powinnam odwiedzić bo zostałam uraczona duuużym obiadem, miałam tylko na chwilę wpaść…  rozgadałam się  a później na moje tłumaczenia, że muszę iść zrobić zakupy dostałam żąrcie na kolacje… Przez zamiesanie zapomniałam wziąć moich cud-kreów na tłuszcz:( Obecna waga 49kg , strażnik marzeń ma zepsutą bransoletkę, nie noszę go,
 dzięki, że we mnie wierzycie motylki;*
OD JUTRA REALIZACJA PLANU:
dieta jeść płatki owsiane + pić dużo wody i zielonej cherbaty
jogurty, maślanki, kefiry, biały ser
kawa, mleko, cukier, soki bez cukru, ciemne pieczywo
witaminy codziennie 1 duża tbl
bieganie
liczenie kalorii
zjem też wątróbki gotowane, przywiezione z domu
myślę… coś jeszcze dodać, a może coś wyrzucić z tego jadłospisu…?

Bilans z 2 dni (czartek, piątek)
Ćwiczenia:  uczenie się kręcenia hula-hop
Spalacz: wczoraj tak
Dieta: brak
Inne:
zielona herbata
dziś (pt) dużo chodzenia, noszenie bagażu