Powinnam już spać, zmęczona byłam ale po kąpieli mi przeszło… Gorzej się czuję, kaszlę, Sudafed ładnie oczyścł zatoki ale nic więcej ruszyć nie chce. Doszłam do wniosków, że za mało płynów przyjmuję i to może wzmacniać moje problemy.  1,5l herbaty i 1l soku pomidorowego, jutro będę piła jeszcze więcej bo widzę poprawę. Martwię się, że jutro znajomi mnie gdzieś wyciągną na żarcie lub picie… Nie będę siedziała przy pustym tależyku i udawała, że mi coś jest, nie przyznam się  do diety – nie zrozumieją ani też nie będę się od nich izolować i zostawać sama i smutna z liczeniem swoich kalorii… Niejedzienie niczego do końca dnia też złe bo zniszczy mój plan jedzenia czegoś co 3 godziny ( a widzę, że ta taktyka pomaga, spodnie muszę ciaśniej paskiem spinać czyli chudnięcie w toku). Odkryłam sok pomidorowy, jestem  w szoku, że ma tak mało kalorii. Jutro postanawiam kupić go znowu, do tego wasy i deserek lub obiadek dla niemowlaka (zdrowe, z witaminami i mało kalorii) i jakiś mały jogurt.  Nie mogę się wziąc do nauki:( leniwa jestem. Dziś zrobiłam maraton po centrach handlowych. Wiem, co kupię. Spotkałam się znów z kimś. Rozmowa. Inteligentny, wyżywa się w sporcie i muzyce, dorosły ale w rzeczywistości to taki mały chłopiec. Po co to? Trochę zmusza moje szare komórki do myślenia podczas dialogu, urozmaica dzień, uniemożliwia myślenie o przeszłości. Na chwilę…
Bilans dnia:
Dieta:
filiżanka płatków corn flakes 113kcl
sok pomidorowy pikantny 1l (popijany przez pół dnia) 170kcl
kisiel z kawałkami owoców 116kcl
herbata z cukrem 2 łyżeczki 45kcl
sałatka z owoców 100g xkcl
Suma: 444kcl + sałatka(?)
Ćwiczenia 25 przysiadów, dużo łażenia po mieście
Inne: Sudafed, Ziaja